Globalizacja gospodarcza - wady i zalety.
Chcemy czy nie chcemy, sÅ‚owo „globalizacja” dociera do nas zewszÄ…d, znaczy ono mniej wiecej tyle ile obejmowanie zasiegiem caÅ‚ego Å›wiata. Globalizacja w dzisiejszych czasach dotyka niemal każdej dziedziny życia. poczÄ…wszy od odżywiania sie, poprzez rozwój kulturalny aż do polityki i gospodarki. Z każdej strony również docierajÄ… gÅ‚oÅ›ne protesty co do jej rozprzestrzeniania siÄ™. Nie sÄ… to jednak protesty odpowiednio dużej liczby osób, które sÄ… niejako degradowane przez pozostałą cześć spoÅ‚eczeÅ„stwa bÄ™dÄ…cego tzw "szarym tÅ‚umem", nie majÄ…cym ambicji na zabieranie gÅ‚osu ani nawet na posiadanie wÅ‚asnego zdania w tak ważnej kwestii jakÄ… jest globalizacja kraju.Ma plusy i minusy - trzeba je widzieć, rozważyć, przyporzÄ…dkowywać. Skoro jest nieunikniona, trzeba umieć znaleźć siÄ™ w niej i wobec niej. ZwÅ‚aszcza że globalizacja dziÅ›, to wyÅ›cig ku przyszÅ‚oÅ›ci. To zachody o to, by możliwie już na starcie zająć najlepszÄ… pozycjÄ™. Hamowanie nie na wiele siÄ™ przyda. To tak, jak na zakorkowanej szosie: wszyscy posuwajÄ… siÄ™ w żółwim tempie, jednakowo („sprawiedliwie”) wolno, ale gdy minÄ… przeszkodÄ™, szybsze samochody wyskakujÄ… do przodu, wykorzystujÄ… swe szanse. Nie ma sensu przeciwstawiać siÄ™ globalizacji przez wybijanie dziur w szosie, czy umieszczanie znaków zakazu, trzeba zwiÄ™kszyć wÅ‚asnÄ… prÄ™dkość. Na trakcie ku niej jesteÅ›my wszyscy, trzeba tylko umieć siÄ™ na nim znaleźć - i pomagać maruderom, a nie spychać ich na pobocze. Chodzi nie o to, by wszyscy jechali takimi samymi, jednej marki samochodami, lecz o to, by jeździli dobrymi, odpowiadajÄ…cymi wymaganym standardom. Globalizacja obejmuje technikÄ™, nie kulturÄ™. PrzepÅ‚yw pieniÄ™dzy w Å›wiecie nastÄ™puje bezdusznie, wedle zimnej, ekonomicznej racjonalnoÅ›ci, fuzje i podziaÅ‚y firm dokonujÄ… siÄ™ wedle wyrafinowanego rachunku zysków i strat. A równoczeÅ›nie różne mniejszoÅ›ci narodowe dążą do uzyskania niepodlegÅ‚oÅ›ci politycznej, kierujÄ…c siÄ™ przy tym kryteriami dalekimi od kalkulacji ekonomicznej.
Aktywna rola państwa w gospodarce często bywa uzasadniana rozległością zadań stojących przed państwem, a te z kolei wynikają z konieczności realizacji dobra wspólnego. W ostateczności rozległość zadań państwa jest uzasadniana skalą dóbr wspólnych, interesu publicznego czy też racji stanu.
Aż do połowy XX wieku pojęcie dobra wspólnego było jedynym pojęciem wskazującym na istnienie dóbr, które wymagają wspólnego działania danej zbiorowości, gdyż są dobrem ważnym dla większości, jeśli nie zgoła wszystkich jej członków.
Pojęcie dobra wspólnego służyło głównie do definiowania celów politycznych zbiorowości i do politycznej mobilizacji. Jednakże celami politycznymi były też cele ekonomiczne par excellence, takie jak przyspieszenie industrializacji, ochrona i rozwój krajowego przemysłu czy też współcześnie wzrost konkurencyjności gospodarki narodowej.
Najważniejszą kwestią indywidualizacji postaw jest wzrost trudności w osiąganiu politycznego konsensu co do zakresu zadań i odpowiedzialności państwa. Indywidualizacja postaw oznacza słabnięcie siły zespalającej, jaką posiadają mity czy ideologie wspólnotowe, przy równoczesnym wzroście oczekiwań, że każde działanie zbiorowe powinno być uzasadnione przez identyfikowalne, indywidualne korzyści. Zbiorowe projekty polityczne o ekonomicznych konsekwencjach, takie jak na przykład "szwedzkie państwo dobrobytu", były łatwiejsze do realizacji dzięki istnieniu ideologii spajających daną zbiorowość (w przypadku szwedzkim idea Szwecji jako wspólnego domu ludu szwedzkiego). Brak takiej idei sprawia, że uzgadnianie projektu politycznego w danej zbiorowości zaczyna przypominać transakcje rynkowe, poprzez które, podobnie jak w gospodarce, jest osiągana równowaga rynkowa oraz polityczny kompromis. W tym kontekście terminy, takie jak wymiana polityczna czy polityczna transakcja, tracą wartościujące znaczenie, a stają się terminami opisującymi rzeczywisty proces dochodzenia do decyzji politycznych we współczesnych społeczeństwach.
Indywidualizacja postaw to także indywidualizacja postrzegania ryzyka, które towarzyszy życiu człowieka. Indywidualizacja i różnorodność ryzyka sprawiają, że jednostki są bardziej skłonne ubezpieczać się od nich na warunkach rynkowych niż poprzez realizację projektu politycznego o kolektywnym, solidarnościowym charakterze.
Globalizacja gospodarcza jest tematem dnia w tradycyjnych i elektronicznych mediach. Jest także przyczyną mobilizacji ruchów społecznych do gorących manifestacji sprzeciwu wobec globalizacji. Dzieje się tak pomimo tego, że z naukowego punktu widzenia, globalizacja gospodarcza jest obiektem o niejasnych konturach, trudnym do systematycznej analizy.
Problemem podstawowym jest określenie kryteriów, które czyniłyby pojęcie globalizacji gospodarczej pojęciem bardziej użytecznym niż pojęcia umiędzynaradawiania działalności gospodarczej czy otwartości gospodarczej. Globalizacja gospodarcza nie powinna więc być rozumiana jako tendencja wiodąca do stanu globalizacji gospodarczej. Precyzyjniej można by określenie to zastąpić sformułowaniem "wzrost otwartości gospodarczej i stopnia umiędzynarodowienia gospodarek". Określenia te, co więcej, nie implikują nieodwracalności procesu wzrostu otwartości gospodarczej, a przecież historia gospodarcza świata pokazuje, że stopień otwartości gospodarek podlegał znacznym zmianom.
Zmniejszanie barier w gospodarce międzynarodowej oznacza dostosowania, których charakter zależy od specyfiki danego rynku. Przez dziesięciolecia uwagę negocjatorów przykuwała kwestia liberalizacji handlu produktami przemysłowymi - liberalizacja ta wymagała zgody na eliminację lub radykalne zmniejszenie ceł importowych. Zobowiązania i działania państw miały technicznie prosty charakter (wprowadzenie nowej taryfy celnej lub zniesienie cel), lecz wiązały się ze znacznymi potencjalnymi kosztami ekonomicznymi.
Opisy oferowane nam okazjonalnie przez media lub władze pochodzą zwykle z ust globalnych korporacji bądź wielkich nowych biurokracji globalnego handlu, jak np. Światowa Organizacja Handlu (World Trade Organization - WTO). WTO jest podstawowym reżimem narzucającym reguły procesu globalizacji. 144 państwa członkowskie WTO scedowały na nią szeroki zakres władzy i uprawnień, które dawniej były ich własną domeną. W ciągu zaledwie pięciu lat od swego powstania, WTO zaczęła rywalizować z Międzynarodowym Funduszem Walutowym o pozycję najpotężniejszej, najbardziej sekretnej i antydemokratycznej organizacji międzynarodowej na naszej planecie. Pośpiesznie stroi się ona teraz w szaty prawowitego rządu światowego dla "ery wolnego handlu" i aktywnie dąży do rozszerzenia swoich uprawnień i zasięgu.
Ludzkość zawsze istniała w napięciu między jednością i wielością. Problemy stąd wyrastające zmieniają się. W czasach globalizacji wydaje się to być jedność techniki i wielość kultur. Co prowadzi nas do pytania o to, czy potrafimy nie tylko przejmować technikę, lecz znaleźć się w tym świecie z naszym własnym kapitałem kulturowym.
źródła:
1. www.pulsbiznesu.pl
2. www.money.pl
3. www.polityka.onet.pl
4. Elżbieta Sobol "Nowy słownik języka polskiego", wydawnictwo naukowe PWN, Warszawa 2002