„Strach narasta w ciemnoÅ›ciach, a wyobraźnia to wróg czÅ‚owieka, źródÅ‚o wszelkiego lÄ™ku” Analiza strachu.

-Dobranoc, kochanie – mówiÄ…c to pochyliÅ‚a siÄ™ nad nim i pocaÅ‚owaÅ‚a w policzek.
-Dobranoc, mamo-cichy głos szepną po chwili.
Potem kobieta cofnęła się w głąb pokoju, by zgasić stojąca w kącie lampę.
-Nie, mamo ! Nie gaś światła, bo przyjdą strachy! -wykrzyknął chłopiec.
-Nie bój się, kochanie, strachów nie ma - zaśmiała się
-Są ! są ! I przyjdą, gdy będzie ciemno.
-Dobrze, już dobrze zostawię zapalone....
Czy to nie jest za proste ? Czy naprawdę sposobem na odpędzenie strachów jest paląca się żarówka ? Jeśli tak, to oddaję pokłon panu Edisonowi za ten cudowny wynalazek. Lecz czy strach jest jedynie wytworem mroku?
Istotnie narastający w ciemnościach strach zostanie rozproszony przez światło, ale tylko na chwile, do czasu, gdy ponownie ono nie zgaśnie. Strach jest czymś, co rodzi się w naszej wyobraźni i tylko ona może podciąć mu skrzydła. Dorastając, przestajemy spać przy zapalonym świetle, nie dlatego, że nocne mary straszą jedynie dzieci, lecz dlatego, że jedynie dzieci tworzą w swej niedojrzałej, naiwnej wyobraźni potwory, które przychodzą je straszyć.
Z tego punktu widzenia owa wyobraźnia jest wrogiem czÅ‚owieka, ponieważ to dziÄ™ki niej „strach ma wielkie oczy”. Czym w zasadzie jest strach? Jak go zdefiniować?
W najprościej mówiąc strach to uczucie, które paraliżuje nasze zmysły, a czasem i ciało. Pod jego wpływem nie dowierzamy oczom. Zakłóca on nasz rozsądny sposób myślenia, a to co widzimy przestaje być tym, czym jest naprawdę.
Kiedy siedzimy samotnie w mrocznym pokoju, idziemy nocą przez cmentarz, czy stoimy wieczorem na pustym przystanku, nasza wyobraźnia staje się twórcą wyimaginowanych obrazów. Drzemią one w podświadomości, aż w końcu, w takiej chwili jak ta budzą się i napawają nas przerażeniem. Strach czy też jego pokrewieństwa: lęk, obawa , niepokój, to uczucia targające naszym umysłem .
Potocznie mówi siÄ™ o nim „strach na wielkie oczy”, lecz czy istotnie takowe posiada? Jak wyglÄ…da strach? Jak to siÄ™ staÅ‚o, że nie ma symbolu strachu?,

Gdy myÅ›lÄ™ o miÅ‚oÅ›ci, zaraz w wyobraźni maluje mi siÄ™ wizerunek maÅ‚ego bożka miÅ‚oÅ›ci, figlarnego Erosa strzelajÄ…cego magicznymi strzaÅ‚ami, takiego jakim widzieli go starożytni Grecy. Gdybym poprosiÅ‚a: „namaluj Å›mierć”, nie trudzÄ…c siÄ™ pokazaÅ‚ byÅ› mi zapewne jeden ze Å›redniowiecznych obrazów, gdzie przedstawiano jÄ… jako nagie zwÅ‚oki kobiece w stanie rozkÅ‚adu, o prawie bezksztaÅ‚tnej twarzy- pozbawione czÄ™sto nosa, warg, czy też koÅ›ciotrupa przybranego w czarna pelerynÄ™ i z kosÄ…. JeÅ›li zapytam o symbol sprawiedliwoÅ›ci być może wskażesz wagÄ™ z szalkami, choćby tÄ™, na której rozstrzygaÅ‚y siÄ™ losy Hektora i Achillesa barwÄ™, zapach, ksztaÅ‚t. Czy byÅ‚by uosobieniem potwora, straszliwej bestii z wyÅ‚upiastymi oczami, pożerajÄ…cy ludzkie gÅ‚owy, rozdzierajÄ…cy ludzkie ciaÅ‚a, niczym mroczna mara wyÅ‚aniajÄ…ca siÄ™ z ciemnoÅ›ci, zupeÅ‚nie taki jak z obrazu Goy „Saturn Wevouring His Son”. Czy też wiÄ™ksza trwoga rodzi siÄ™ w nas, gdy patrzymy na dzieÅ‚o norweskiego malarza Edwarda Muncha „Krzyk” Przedstawiona na nim postać jeszcze wierniej oddaje wizerunek strachu. Ta upiorna sylwetka wtapiajÄ…ca siÄ™ w tÅ‚o, równie niespokojne jak ona, wydaje z siebie ogÅ‚uszajÄ…cy krzyk, a krzyk przecież jest naszym pierwszym odruchem w obliczu strachu. Czy też strach ma wyglÄ…d kobiety o kpiÄ…cym wyrazie twarzy. Próżna niewiasta drwiÄ…ca z czÅ‚owieka i jego sÅ‚aboÅ›ci. Jakby bez ciaÅ‚a, rozmyta smuga powietrza, snujÄ…ca siÄ™ po zakamarkach Å›wiata, odziana jedynie w ciemny szal nocy. Jej widok nie przeraża, lecz wywoÅ‚uje wszelkie lÄ™kliwe uczucia. Tak ja wyobrażam sobie strach

Gdy byÅ‚am dzieckiem nieraz cos rozbijaÅ‚o siÄ™ z mojej winy: szklanka, wazon, talerz. DziÅ› nie mam przed oczami utraconego przedmiotu, ale pamiÄ™tam uczucie lÄ™ku przed karÄ…, jaka miaÅ‚a mnie spotkać „Nie rób tak, bo dostaniesz klapsa’’ - mama wypowiadaÅ‚a sÅ‚owa, które odwodziÅ‚y mnie od zamierzonego ruchu. Tak też byÅ‚o z IsmenÄ…, która podobnie jak ja baÅ‚a siÄ™ kary, Edypowa córka, spÅ‚oszona gniewem Kreona nie oÅ›mieliÅ‚a sprzeciwić siÄ™ jego rozkazom i nie pomogÅ‚a Antygonie pochować brata. Ismena jest postaciÄ…, która nie znalazÅ‚a w sobie wystarczajÄ…co wiele odwagi by spojrzeć swym lÄ™kom w twarz.

Zbita szklanka, czy kubek to błahostka. Wiem. Lecz jeśli założę, że strach przed karą jest tym większy im okrutniejsze przestępstwo zostało popełnione, to czy zdołam wyobrazić sobie co czuł człowiek, który zbezcześcił jedno z przykazań dekalogu: nie zabijaj, odbierając prawo do życia dwóm kobietom.
Raskolnikow nie był jednak urodzonym mordercą. Jego zbrodnia, choć z pozoru przemyślana w każdym szczególe, nie przebiegła zgodnie z jego założeniami. Rodion nie przewidział, że jego nierozłącznym towarzyszem będzie strach, który nie pozwoli mu działać według wytyczonego planu. Wchodząc do mieszkania ofiary przerażony i zdenerwowany, tym co ma się stać zostawił otwarte drzwi. To był głupi błąd, który kosztował go jeszcze jedno ludzkie życie i ogromną dawkę lęku - kiedy to z zaparty tchem obserwował poruszającą się klamkę i poluzowany rygiel, nasłuchując przy tym odgłosów rozmów dochodzących za drzwi. Tylko przypadek sprawi, że nie zdemaskowano go w tamtej chwili.
Ciągłe zacieranie dowodów, emocje związane z niezaplanowanym drugim morderstwem, strach przed zdemaskowaniem, karą, a przede wszystkim lęk przed utrata dobrego imienia w oczach matki i siostry wywołały u Rodiona gorączkę, majaki, wręcz pomieszanie zmysłów. Stan, który ogarnął Raskolnikowa jest przykładem panicznego lęku wnikającego na stałe do jego życia, nawiedza go nawet w nocy. W sny wkradają mu się jego największe obawy - widzi lichwiarkę, próbuje ja zabić, ale nie może. Lęk: paraliżuje, odbiera zdrowe zmysły.
Strach można nazwać najwierniejszym kompanem naszego życia. Nie każdy przecież kochał, nie każdy był nie sprawiedliwie osadzony, nie każdy cierpiał, ale czy jest ktoś, kto nie czuł lęku? Literatura każdej z epok opisuje wiele postaci opętanych tym uczuciem. Nie trzeba jednak cofać się daleko w przeszłość, gdyż i dziś jest ono nam wszystkim dobrze znane. Codziennie napotykamy lęk przed czymś innym, przed ważnym sprawdzianem, rozmową kwalifikacyjną do pracy, czy choćby przed jazdą na rowerze. Są to najczęściej jednorazowe doznania, lecz bywa też, że strach towarzyszy nam przez całe życie. Mam tu na myśli wszelkiego rodzaju fobie i lęki, których nigdy się nie wyzbędziemy. Dziś fobia nabiera szerszego wymiaru, nie ma jedynie charakteru choroby. W szeregu fobijnych lęków obok klaustrofobii, arachnofobii, lęku wysokości staje coraz częściej paraliżująca ludzi obawa przed samotnością. Bridget Jones, wykreowana prze angielska pisarkę Helen Fielding, to przykład samotnej kobiety obsesyjnie poszukującej mężczyzny .
Czy jest lęk, przed którym, żaden z nas się nie ukryje? Coś, co bez względu na wiek, rasę, płeć czy epokę, w jakiej żyjemy, będzie budzić jednolite uczucie strachu we wszystkich?

Śmierć .To moja odpowiedz na to pytanie. Któż z nas się nie boi śmierci?
Lęk przed śmiercią jest chyba w każdym z nas. Nic więc dziwnego że Lord Jim mając na jednej szalce szansę dalszego życia, zaś na drugiej nieuchronną śmierć, wybrał to pierwsze, nawet za cenę własnego honoru. Skoczył. Poniósł karę, lecz strach przed rozpoznaniem sprawił, że w żadnym porcie nie zagrzał na dłużej miejsca. Wciąż uciekał, bo bał się tego co powiedzą ludzie, jak będą go traktować, gdy dowiedzą się, że jest zdrajcą własnych idei, pospolitym tchórzem.

A jak wielki strach musiał towarzyszyć ofiarom wojen, które spojrzały śmierci w prosto w oczy. Nie potrafię wyobrazić sobie co czuli jeńcy wojenni w obozach koncentracyjnych, stojąc pod murem i czekając na rozstrzelanie. Wojna z całą pewnością jest źródłem największego strachu. Władysław Szpilman w swojej autobiograficznej książce ukazuje liczne lęki, jakie dosięgają człowieka podczas wojny. Wojna rodzi wieczną walkę o życie, które po brzegi wypełnione jest strachem, przed: głodem, zimnem, utratą bliskich. Lecz bywa, że sama śmierć nie przeraża tak bardzo, jak sposób w jaki miałoby się umrzeć. Sofoklesowej Antygonie łatwiej było popełnić samobójstwo, niż pokonać strach przed powolną i wyniszczająca śmiercią głodową.

„Zostać na polu samemu w nocy. To lubiÄ™”, w ten sposób wyraża siÄ™ o strachu podmiot liryczny w wierszu Adama Mickiewicza „To LubiÄ™”. Pokazuje tym samym, że nie jest to uczucie przez czÅ‚owieka caÅ‚kowicie potÄ™pione. BywajÄ… tacy, dla których pokonywanie swoich najwiÄ™kszych lÄ™ków staje siÄ™ hobby. Mam tu na myÅ›li zwolenników sportów ekstremalnych, które z całą pewnoÅ›ciÄ… nie sÄ… przeznaczone dla wszystkich - trzeba mieć stalowe nerwy by skakać na bunge.

Dowodem na to, że ludzie lubiÄ… siÄ™ bać sÄ… także cieszÄ…ce siÄ™ dużą popularnoÅ›ciÄ…, a zarazem mrożące krew w żyÅ‚ach, powieÅ›ci kryminalne Agaty Christy. CzÅ‚owiek potrzebuje czasem silnej dawki adrenaliny, siÄ™ga w tedy po tego typu lekturÄ™, siada przed telewizorem, czy w kinowym fotelu przed jakimÅ› upiornym horrorem. Coraz częściej pojawiajÄ… siÄ™ seriale telewizyjne takie jak „ Z Archiwum X”, które regularnie, raz w tygodniu straszÄ… nas, ukazujÄ…c przerażajÄ…ce potwory, odrażajÄ…cych przybyszów z innych planet i nadprzyrodzone zjawiska. Eshhh...-uczucie ulgi przychodzi, gdy wyłączamy odbiornik telewizyjny, kÅ‚adÄ…c siÄ™ spać, gasimy Å›wiatÅ‚o i mamy nadziejÄ™, że żadna, z tych bestii nie odwiedzi nas w nocy....