Opis przeżyć wewnętrznych
Dzień dobiegał końca. Było już widać gwiazdy. Jak zwykle siedziałem na swym stałym miejscu- popisanej, zielonej ławce. Zastanawiałem się gdzie leżą miasta i miasteczka, których nazwy zostały wygrawerowane na mym siedzisku. Jeszcze nigdy nie miałem okazji spędzić całego tygodnia na pięknym, dużym statku. Czułem, że można tam przeżyć niejedną przygodę. Jednak był to już trzeci dzień mej podróży, a dotychczas nic ciekawego się nie wydarzyło. Każdy dzień przebiegał według z góry ustalonego harmonogramu: śniadanie, wylegiwanie się na słońcu, obiad, zabawy w basenie, dalsza kąpiel słoneczna i kolacja. Miałem nadzieję, że nastąpi jakiś przełom, jednak nic nie wskazywało na to. Zobaczyłem zarysy jakiegoś dziecka. Ku mojemu zdziwieniu był to jakiś dziadek, o niskim wzroście i smukłej posturze. Usiadł obok mnie i zaczął mi się dziwnie przyglądać. Wreszcie zagadnął:- Dobry wieczór, mam na imię Stefan, a ty młodzieniaszku?
Zdenerwowało mnie jego ironiczne podejście do mej osoby:
- Marcel, staruszku
- Ooo, widzę, że ktoś nie ma dzisiaj humoru, zapewne tak jak ja przeżywasz na tej budzie najnudniejsze dni w swoim życiu
- Nie, ja się całkiem.... ma pan rację, tu jest beznadziejnie
- Pewnie marzysz o imprezie w swoim gronie, myślisz co teraz robi twoja paczka...
- Rodzice mnie zmusili, bym z nimi jechał, gdyby nie to, zabawiałbym się teraz z koleżankami w górach
Ku mojemu zdumieniu „kleiła” mi się rozmowa z tym śmiesznie wyglądającym staruszkiem. Okazało się, że te wycieczkę zasponsorowała mu rodzina, konkretnie wnukowie, których posiadał, aż trzynastu. Mimo tego iż w ciągu ostatnich 5-ciu lat pochował swą żonę i 2-óch synów zadziwiało mnie jego nadzwyczaj optymistyczne podejście do życia.
Kolejnego dnia umówiliśmy się o tej samej porze, w tym samym miejscu. 4 dzień upłynął nadzwyczaj szybko, nie mogłem się doczekać naszego spotkania, gdyż była to jedyna osoba na tym statku, której mogłem się zwierzyć z wszystkich mych problemów. Jednak tego dnia, to ja byłem słuchaczem i doradcą. Stefan przyszedł punktualnie, jakiś zdyszany, podekscytowany:
- Słuchaj młody- zaczął w swoim stylu- poznałem fajną babkę
- W twoim wieku... to znaczy o tej porze- nie kryłem zdziwienia
- Tak, dokładnie to o 13.27, poczekaj- dwuuudziesty siudmyy zero ósmy- notował w swym pamiętniku tę jakże ważną dla niego datę
- Uspokuj się, powiedz jak się nazywa, jak wygląda
- No więc wygląda świet... oooo już idzie
- Coooooo? Umówiłeś się z nią tutaj?
- Później Ci wszystko wytłumaczę, tylko niczego nie zepsuj
Mój kolega przeczesał jeszcze szybko włosy swym grzebykiem i poszedł. Po chwili chłodny wiatr uchylił jego powieki. Była przy nim niewyraźna jej postać, niczym ta mgła rozlana po bezmiernym błękicie morza. Jej nikły zarys, który sprawił, że jego serce zabiło szybciej, a oczy rozbłysły kolorem marzeń. Tak bardzo chciał ująć jej dłoń i potrzymać przez chwilę... przez wieczność.... Bał się. Nie wiedział czy ona będzie chciała. Zebrał w sobie wszystkie siły i delikatnie musnął jej rękę. Zadrżała... przez chwilę stali tak, próbując spleść swe dłonie, swe serca. Ich spojrzenia spotkały się i czas stanął w miejscu...
- To jest Marcel, mój kolega
- Witam, jestem Ryszarda
- Oooo, ładnie się pani nazywa- poczułem wściekły wzrok Stefana
Dalej nasza, a raczej ich rozmowa przebiegała w miłej atmosferze. O 24.00 Ryszarda niczym Kopciuszek stwierdziła, że musi się już zbierać. Pożegnała się szybko z swym partnerem i poszła do swej kajuty.
- Fajna dziewczynka
- Słuchaj: Ryszarda ma już jak ja swoje lata, jest tak jak ja kobietą po przejściach
- No, to niezła z was parka
- SŁUCHAJ: wiemy czego chcemy i chcę, żebyś zachował to w tajemnicy, ok.?
- OK.
Kolejne dni były wspaniałe, spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę. Nawet się nie obejrzałem, a już wakacje dobiegały końca. Najgorsze były chwile gdy się żegnaliśmy- płacz Ryszardy i Stefana. Nigdy nie zapomnę ich optymizmu, ciągle mi powtarzali: „Życie to radość, więc czerp z niej”. Charakter tych z początku nudnych wakacji obrócił się o 180º z chwilą poznania tego starego, brzydkiego i zrzędliwego dziadka. Dziś śmiało mogę stwierdzić, że razem z jego „dziewczyną” stworzyliśmy najdziwniejszą paczkę na świecie.