Mit o powstaniu szkoły - własnego autorstwa

Szkollis byÅ‚ synem Delfiny – bogini delfinów oraz Hadriana – opiekuna stawów i jezior. PrzyszedÅ‚ na Å›wiat po to by wprowadzić wiele zmian, jak mówiÅ‚a pewna wyrocznia: „Zmiany te wszystkim nie przyniosÄ… radoÅ›ci”. Szkollis wychowywaÅ‚ siÄ™ pod opiekÄ… swoich rodziców oraz w gronie swoich kolegów i koleżanek. ByÅ‚ otwarty na nowe kontakty i przyjaźnie. CzÄ™sto bawiÅ‚ siÄ™ ze swoimi znajomymi m.in. Gimnazosem i Liceusem. Nie stroniÅ‚ również od koleżanek. Najbardziej lubiÅ‚ Przedszkolise i jej koleżankÄ™ Wersytete. Syn Hadriana byÅ‚ chÅ‚opcem o niespodziewanej urodzie. Jego twarz byÅ‚a niczym aksamit. MiaÅ‚ skórÄ™ tak gÅ‚adkÄ…, że niejednokrotnie ludzie podziwiali go za jego piÄ™knÄ… cerÄ™. Bardzo lubiÅ‚ grać na instrumentach. Pewnego razu, bodajże w wieku 15 lat, Szkollis sam skonstruowaÅ‚ swój pierwszy instrument – byÅ‚a to draptara. Draptara to nic innego jak dzisiejsza gitara, zrobiona byÅ‚a z wydrążonego pnia drzewa i kilku wÅ‚osów z grzywy konia napiÄ™tych na kawaÅ‚ku deski. Zapewne nazwa „draptary” wzięła siÄ™ od tego, iż by zagrać na tym instrumencie trzeba byÅ‚o drapać po koÅ„skim wÅ‚osie, co powodowaÅ‚o wydawanie prostych dźwiÄ™ków.

Syn Delfiny miaÅ‚ wiele interesujÄ…cych przygód. MógÅ‚bym tu wymieniać od Å›witu do nocy. Oto jedna z najciekawszych jego przygód. Pewnego razu spotkaÅ‚ włóczÄ™gÄ™, który poczÄ™stowaÅ‚ go cukierkiem (pomimo przestróg swojej matki by nie brać nic od nieznajomych). Cukierek ten jednak nie byÅ‚ zwyczajnym cukierkiem, byÅ‚ od samego Frutisa – boga wszelakich sÅ‚odkoÅ›ci i Å‚akoci, który lubiÅ‚ pÅ‚atać przeróżne figle. Cukierek sprawiaÅ‚, iż każdy, kto go zjadÅ‚ stawaÅ‚ siÄ™ rzeczÄ… lub osobÄ…, o której w tym momencie pomyÅ›laÅ‚, a że Szkollis miaÅ‚ bujnÄ… wyobraźnie, nieÅ›wiadomy tego, co może siÄ™ zdarzyć, pomyÅ›laÅ‚ o tym, jak by to byÅ‚o, gdyby mógÅ‚ być tak wysoki jak sam Olimp lub jeszcze wyższy. W mgnieniu oka staÅ‚ siÄ™ wysokim chÅ‚opcem. WidziaÅ‚ nie tylko Olimp, ale również nasze polskie Rysy. Taki wzrost przeszkadzaÅ‚ jednak Szkollisowi, gdyż nie mógÅ‚ siÄ™ bawić ze swoimi przyjaciółmi ani zagrać na swojej ulubionej draptarze. Takie rozmiary zachowaÅ‚ jeszcze przez tydzieÅ„. Dopiero po wielu trudach i staraniach swojej matki, znalazÅ‚o siÄ™ antidotum na jego „chorobÄ™”. Od tego czasu wiedziaÅ‚ już, by od nieznajomych nie brać niczego. Kolejna jego przygoda a zarazem ostatnia miaÅ‚a miejsce w lesie. Wraz ze swymi przyjaciółmi postanowiÅ‚ wybrać siÄ™ na noc do lasu by tam przenocować. Samodzielnie zbudowali sobie szaÅ‚asy oraz ogrodzili swój teren przed dzikÄ… zwierzynÄ…. W tym wÅ‚aÅ›nie czasie w lasach grasowaÅ‚ nie jaki Dyrektorus. ByÅ‚ to lew, lecz niezwykÅ‚y, bo o czterech wielkich gÅ‚owach. Dyrektorus uważany byÅ‚ za najmÄ…drzejsze zwierze w caÅ‚ym wszechÅ›wiecie. Każdy, kto spotkaÅ‚ siÄ™ z tym „potworem” musiaÅ‚ odpowiedzieć na jedno zadane przez Dyrektorusa pytanie.W przypadku, gdy na pytanie nie zostaÅ‚a udzielona odpowiedzieć lub odpowiedź byÅ‚a błędna, lew skazywaÅ‚ nieudacznika na siedzenie w Å‚awce wraz z osÅ‚em i rozmawianie z nim bez przerwy. StÄ…d wyrażenie „oÅ›la Å‚awka”. TrwaÅ‚o to przez całą dobÄ™. NastÄ™pnie skazaniec byÅ‚ wypuszczany. Szkollis wraz ze swoimi przyjaciółmi również natknÄ…Å‚ siÄ™ na Dyrektorusa przy zbieraniu drewna na ognisko. Bardzo siÄ™ przestraszyli i chcieli uciekać, lew jednak udaremniÅ‚ im ucieczkÄ™. Pytanie, które zadaÅ‚ wmurowaÅ‚o ich w ziemie, a brzmiaÅ‚o nastÄ™pujÄ…co: „Kto to jest, co życie swoje poÅ›wiÄ™ca i umiejÄ™tnoÅ›ci swoje przekazuje jak najlepiej tylko może. Nie każdy jednak lubiany jest przez swoich podopiecznych.”. Szkollis wraz z Gimnazosem i Liceusem jak i PrzedszkolisÄ… i WersytetÄ… zastanawiali siÄ™ aż do samego Å›witu. Nie mieli jednak szans na udzielenie poprawnej odpowiedzi na to pytanie. Do dziÅ› nie wiadomo, czemu Dyrektorus zadaÅ‚ takie pytanie, na które wiedziaÅ‚, że nikt nie bÄ™dzie znaÅ‚ odpowiedzi. Szkollis wpadÅ‚ na pomysÅ‚ by odwrócić uwagÄ™ Dyrektorusa i jednak spróbować uciec. Tak też zrobili. Uciekali przez najwiÄ™ksze chaszcze i krzaki, przeskakiwali głębokie rowy. Aż zgubili lwa. Jednak tak tylko im siÄ™ wydawaÅ‚o. Dyrektorus miaÅ‚ bardzo dobry wÄ™ch i wyczuÅ‚ gdzie ukrywajÄ… siÄ™ jego uciniowie, tak, bowiem nazywaÅ‚ tych, którzy uciekali mu z jego testu. Uczniowie schowali siÄ™ w byÅ‚ej gawrze niedźwiedzia Nie trwaÅ‚o dÅ‚ugo, gdy Dyrektorus odnalazÅ‚ ich. SpytaÅ‚ ponownie czy znajÄ… odpowiedź na pytanie. Oni przestraszeni pokiwali tylko gÅ‚owami w boki i czekali jak na skazanie. Lew podaÅ‚ im odpowiedź, która brzmiaÅ‚a: „nauczycielos”. Lew myÅ›laÅ‚ bardzo dÅ‚ugo nad karÄ…. PostanowiÅ‚ karÄ™ zwiÄ™kszyć. PowiedziaÅ‚ nastÄ™pujÄ…ce zdania: „Od dziÅ› staniecie siÄ™ tymi, którymi bÄ™dziecie przez wieki. BÄ™dziecie tak bardzo nie lubiani jak moje zagadki. Ja natomiast bÄ™dÄ™ staÅ‚ na czele każdego z Was i dopilnuje by Wasza kara byÅ‚a odpowiednia. Kiedy uznam, że starczy Wam jakże srogiej pokuty, zniszczÄ™ Was caÅ‚kowicie i nie bÄ™dziecie już nigdy istnieć, aż do skoÅ„czenia Å›wiata”.

Jak powiedział tak zrobił. Nie spostrzegli, gdy zmienili się w ogromne gmachy.
Na każdym budynku widniaÅ‚a tabliczka z nazwÄ…. Kolejno: Przedszkole, SzkoÅ‚a, Gimnazjum, Liceum, i Uniwersytet, od imion uciekinierów. W zwiÄ…zku z tym, że każdy Å›miertelnik musiaÅ‚ chodzić do kolejnych budynków, ostatniemu gmachowi dodano przedrostek –Uni, od unii, czyli zwiÄ…zku wszystkich gmachów. Po caÅ‚ym dziele stworzenia wszystkich gmachów, powiedziaÅ‚: „Do każdego z tych gmachów bÄ™dÄ… chodzili uciniowie, szkoleni przez nauczyciolosów. Naczycielosi nie jednokrotnie bÄ™dziecie przechodzić mÄ™ki, lecz wynagrodzone Wam to zostanie pod koniec Waszych nauk”. Nazwy Uciniów zmieniono później na uczniów, Dyrektorusa na dyrektora i Nauczycielosa na nauczyciela itd. Tak przez lata, stulecia, wieki, tysiÄ…clecia, aż po nasze czasy, gmachy te istniejÄ…. Widocznie Dyrektorus nie uznaÅ‚ jeszcze, iż kara zostaÅ‚a odpokutowana. Tak aż do dzisiejszego dnia również w jakiÅ› sposób ponosimy karÄ™ Szkollisa i jego przyjaciół, miejmy nadziejÄ™, że jutro kara siÄ™ skoÅ„czy.