Charakterystyka uczuć wewnętrznych-sam na sam z samotnością

„Sam na sam z samotnoÅ›ciÄ…”
WróciÅ‚am do domu po szkole. Niestety nikogo niema w mieszkaniu. TrochÄ™ mnie to dziwi. W garnku na kuchence jest gorÄ…cy obiad. Wszystko wyglÄ…da tak, jakby moja rodzinka za skinieniem czarodziejskiej różdżki „wyparowaÅ‚a”. ByÅ‚am trochÄ™ zaniepokojona, ale postanowiÅ‚am przestać o tym myÅ›leć. Zaczęłam oglÄ…dać telewizjÄ™. Minęło jakieÅ› pół godziny, jak na zÅ‚ość w telewizji lecÄ… same telenowele brazylijskie, których ja nienawidzÄ™. Staram siÄ™ nie denerwować, chociaż i tak czujÄ™, że drżę jak osika na wietrze. PodeszÅ‚am do okna, mam nadziejÄ™, że ujrzÄ™ samochód rodziców. Niestety nic nie dostrzegam. Coraz smutniejsza wracam do mojego pokoju. Teraz wiem, że jestem bardzo zdenerwowana. Już nawet nie próbujÄ™ zapanować nad swoimi nerwami. Nagle zadzwoniÅ‚ domofon. Aż podskoczyÅ‚am na krzeseÅ‚ku. Zaraz jednak zdaÅ‚am sobie sprawÄ™, że to moja rodzinka wróciÅ‚a. Szybko podbiegam do domofonu. Niestety nikt siÄ™ nie odezwaÅ‚. OdkÅ‚adam sÅ‚uchawkÄ™. Jednak domofon nadal dzwoniÅ‚. MyÅ›lÄ™, że dzieciaki robiÄ… sobie gÅ‚upie żarty i wyłączam domofon. KtoÅ› puka do drzwi. SpoglÄ…dam przez wizjer z nadziejÄ… zobaczenia rodziców. Nic nie mogÄ™ dojrzeć, bo wizjer jest zakryty rÄ™kÄ…. Nogi uginajÄ… siÄ™ pode mnÄ…. Zaraz zacznÄ™ pÅ‚akać. Drżącym gÅ‚osem pytam siÄ™:, „kto tam”. Nikt nie odpowiada. Mam mÄ™tlik w gÅ‚owie. Nie wiem, co robić. Mam zamiar nawet zadzwonić na policjÄ™. Z za drzwi sÅ‚yszÄ™ Å›miech mojej przyjaciółki . WrzeszczÄ™ na niÄ… i wyzywam od „ludzi nie majÄ…cych sumienia”. Jednak ona twierdzi, że nie dzwoniÅ‚a do nas domofonem. Już trochÄ™ ochÅ‚onęłam. Przy niej czujÄ™ siÄ™ bezpieczniej. OdblokowywujÄ™ domofon, mam nadziejÄ™, że już nie zadzwoni. Niestety domofon ciÄ…gle dzwoni. Teraz moja przyjaciółka Marta jest również bardzo zdenerwowana. Zaczynamy piszczeć. Po chwili uspokajamy siÄ™ nawzajem. Marta mieszka w mojej klatce na parterze, ja na czwartym piÄ™trze. Mamy plan, aby zejść do domofonu, a jakby ktoÅ› nas zaczÄ…Å‚ gonić schowamy siÄ™ w domu Marty. Bierzemy nóż i parasolki do obrony. Zamykam mieszkanie. Gdy byÅ‚am w domu nie baÅ‚am siÄ™ tak. Moje nogi odmawiajÄ… posÅ‚uszeÅ„stwa. SÄ… jak zamurowane w betonie. Stoimy na górze, dopiero po chwili zaczynamy schodzić serce wali mi jak mÅ‚ot. JesteÅ›my już na parterze. Nigdy w życiu tak dÅ‚ugo nie schodziÅ‚am po klatce. Wydaje mi siÄ™, że ta droga trwaÅ‚a wieczność. Po chwili wychylamy siÄ™, aby zobaczyć domofon. KtoÅ› wchodzi do klatki. Wbiegamy do domu Marty. Popycham niechcÄ…cy MartÄ™, ona wbija sobie nóż w brzuch. Na szczęście tylko siÄ™ drasnęła. Postanawiam iść do domofonu i zobaczyć, kto tam stoi. Nie myÅ›lÄ™ o niczym innym niż to, że muszÄ™ tam dojść. Moje nogi to galareta. DoszÅ‚am! W domofonie tkwi zapaÅ‚ka. Podchodzi do mnie sÄ…siadka i przeprasza za to, że wÅ‚ożyÅ‚a zapaÅ‚kÄ™. TÅ‚umaczy, że inaczej dzwoni u niej, a ona ma maÅ‚e dziecko. Praktycznie jej nie sÅ‚ucham. Jestem na siebie wÅ›ciekÅ‚a, że tak Å‚atwo wpadÅ‚am w panikÄ™. To gÅ‚upie przecież u nas gangsterzy nie chodzÄ… od drzwi do drzwi i nie zabijajÄ… ludzi. Do tego wszystkiego ten gÅ‚upi nóż. MiaÅ‚am dużo szczęścia, że Marcie nie wbiÅ‚a go sobie mocno w brzuch. Ona mogÅ‚a przeze mnie zginać. MuszÄ™ zacząć panować nad swoimi nerwami.